SYMBOL jest u źródła niezmienny. Zmianom ulega jego pojmowanie zależne od poziomu zrozumienia oraz związana z nim forma, która ulega ewolucji wraz ze wzrostem świadomości. Jest formą pamięci podświadomości, która pozwala nam wyciągać wnioski z przebytych doświadczeń i rozwijać się dalej zamiast grzęznąć w diabelskim kole bezmyślnych powtórzeń traum, krzywd i niepowodzeń. O ile się na nią otworzymy. I oczyścimy.

Dlaczego nasza podświadomość wymaga oczyszczenia? Ponieważ jest jak dziecko, które bez nadzoru rodzica wpycha w siebie wszystko, czego sięgną ręce. Nasz mózg jest w stanie skupić się jednocześnie na jednej czynności. Tak zwana multifunkcjonalność to mit, który opiera się na szybkim transferze danych między prawą i lewą półkulą, w czynnościach zazwyczaj rutynowych. Podczas gdy człowiek skupia się na ukierunkowanym odbiorze rzeczywistości, nasza podświadomość rejestruje o ponad 90% więcej danych. Nie nadaje im jednak głębszego znaczenia poza czysto emocjonalnym obrazem. Tak też wygląda sytuacja z przebytymi przez nas traumami, zwłaszcza w dzieciństwie gdy jako dzieci pochłanialiśmy informacje z otoczenia bez zrozumienia dostępnego tylko z wyższego pułapu świadomości.

Nieoczyszczona podświadomość to zapis niezrozumiałych przeżyć, które zakrzywiają odbiór rzeczywistości.

Jeżeli postanowimy wyprzeć z siebie krzywdy i niesprawiedliwości, odcinamy się od nich uwagą, one jednak nie znikają. Dalej pozostają w nas w niezmienionym kształcie bólu, lęku i często agresji. Podobnie dzieje się w chwili odwracania uwagi od spraw codziennych, które wywołują w nas niemiłe uczucia, ale bez większego dla nas sensu. Gdy nie poświęcimy im chwili czasu, nie wejdziemy w to, co nieprzyjemne i na pierwszy rzut oka bezsensowne, nie nadamy doświadczeniom należytego zrozumienia. Wtedy wszystkie informacje przychodzące do nas z otoczenia, bądź za sprawą Wyższej Świadomości będą przechodziły przez krzywe zwierciadło niezrozumiałych treści zapisanych w naszej podświadomości.

Przykładem może być popularna zasada lustra w drugim człowieku, która ma za zadnie wskazać nam na to, co w nas nieuświadomione, a więc niezrozumiałe. Bardzo często na swojej drodze spotykałam ludzi, którzy próbowali mnie przymusić do różnych zachowań. Najczęściej ratowałam się ucieczką, aż zdałam sobie sprawę, że sama mam inklinacje do naginania rzeczywistości. Te z kolei wynikały z przeświadczenia o wewnętrznym przymusie poddania się woli innych. Wydarzeń, które zaszczepiły we mnie podobny schemat było mnóstwo. Dopiero zapoznanie się z nimi oraz nadanie im potrzebnego zrozumienia – że mam prawo odmówić, co również jest podstawą zdrowia psychicznego każdego człowieka – pozwoliło na efektywną zmianę własnego nastawienia. Oraz na pozytywne użycie aspektu – który dotychczas jawił mi się negatywnie – w formie motywacji. Zmiana nie dokonała się natychmiast. Była sumą przekraczania własnych lęków i wstydów, ale furtką okazało się właśnie wyciągnięcie wniosków.
Niekiedy powrotem do krzywdy i zapalnikiem agresji  może być zwykły zwrot, a nawet zdrobnienie naszego imienia, które kojarzy się nam np. z poniżeniem. Dopóki nie skierujemy naszej uwagi w tym kierunku, będziemy reagować często nieadekwatnie do sytuacji. Przez pryzmat niezrozumiałych dla nas treści.

Podświadomość i materia są ze sobą nierozerwalnie związane. Zmiany w podświadomości pociągną za sobą transformację otoczenia, zmiany zewnętrzne zainicjują ewolucję wnętrza.

Trwałe czyszczenie podświadomości zaczyna się w umyśle i ciele, ale kończy w materii. Bądź odwrotnie – nawet bez końcowego przeanalizowania własnych uczuć możemy zacząć wpływać na trudne dla nas sytuacje poprzez aktywną reakcję. Jeżeli więc pewien zwrot jest dla nas nieprzyjemny, prosimy by w go przy nas nie używano, niezależnie od posądzenia o przewrażliwienie i brak dystansu do siebie. Stawianie tego typu granic nie tylko przywraca poczucie własnej mocy, ale kieruje naszą uwagę w obszar podświadomości, w którym ukryte jest wyjaśnienie bólu. Podświadomość i materia są ze sobą nierozerwalnie związane. Pierwsza zawiera się w drugiej, będąc jej obrazem w niejako innym stanie skupienia, co wyjaśniłam w poprzedniej części. Zmiany w podświadomości pociągną za sobą transformację otoczenia, a zmiany zewnętrzne zainicjują ewolucję wnętrza. Wyprostują, to co zostało zakrzywione i odbudują zburzone.

Bardzo ważne jest wychodzenie zmianom naprzeciw i działanie w świecie rzeczywistym. Czy w takim przypadku sny są niezbędne? Nie są. Obok kontaktu z Wyższą Jaźnią, mają charakter poznawczy i szkoleniowy, który przygotowuje do samodzielnego życia w Tu i Teraz. Podobnie do innych narzędzi jak np. Tarot, który również za pomocą symboli daje nam wskazówki dotyczące procesów w podświadomości i życiu. Niemniej symbolika senna ma charakter dużo bardziej rozbudowany i różnorodny. Dzięki temu jest łatwiejsza w odbiorze i interpretacji, a także pozwala na odczytywanie rzeczywistych zdarzeń, Przestrzeni. Przykładem może być nieustannie cieknący kran, mimo napraw. Rzecz banalna i irytująca, bez pozornie głębszego sensu. A jednak. Kran w snach może symbolizować czakrę gardła odpowiedzialną za wyrażanie się. Gdy nie panujemy nad wylewem treści, a więc nad zbytnią stratą energii, zostanie nam to pokazane albo we śnie, albo dosłownie, w Przestrzeni. Jednak praca ze snami uwrażliwi nas odbiór symbolu.

Sny, obok kontaktu z Wyższą Jaźnią, mają charakter poznawczy i szkoleniowy, który przygotowuje do samodzielnego życia w Tu i Teraz.

Sny, wizje oraz przeżycia astralne są dodatkowo źródłem poznania swojego Ducha i Bogini w formie nam najbliższej na tym etapie. Warto wspomnieć, że zdobywanie wiedzy o sobie w postaci sennej może być również wstępem do wiedzy zbiorowej, kiedy przez oczyszczoną podświadomość łączymy się z Kroniką Akaszy. W tym porównaniu inne narzędzia wymagają bardziej zaawansowanej wiedzy oraz nieskrępowania w posługiwaniu się INTUICJĄ, która jest po prostu umiejętnością odbierania pamięci zbiorowej, przez czucie, a zatem przez ciało. Najbardziej zaawansowanym czytaniem staje się w końcu sama materia, która dostarcza nam masę przekazów w zwykłej codzienności. Choćby przez lustra innych ludzi, albo przez zdarzenia, jak wyżej wspomniany kran. Człowiek czynnie działający, nie lękający się zmian, ale wychodzący im naprzeciw może w ogóle nie mieć potrzeby śnienia, używania kart czy radzenia się wróżek. Człowiek, który zna swoje słabości i moc, spełnia się w życiu podążając świadomie za pragnieniem serca, mimowolnie czyta otoczenie i korzysta z jego zasobów. Współpracuje, co zawsze jest gratyfikowane, obustronnie. Przeżywanie, wyciąganie wniosków, dzięki którym możemy dokonywać ulepszeń w zakresie własnego bytu i samych symboli, a następnie kolejne działania i cieszenie się owocami to kwintesencja naszego istnienia. Skoro więc już tam jesteśmy, po co nam pozostałe narzędzia?

Czytanie Przestrzeni, a więc partnerska współpraca zwana życiem jest celem i wspólną drogą, do której wiedzie wiele mniejszych dróżek i wyboistych szlaków. Tak długo jak nie zapomnimy o tym, że narzędzia są tylko narzędziami, możemy stosować je wszystkie, próbując i eliminując już nieużyteczne. Problem pojawia się w momencie kiedy z narzędzi uczynimy sobie boga, podporządkujemy się przekazom, uciekając od odpowiedzialności za siebie. Kiedy symbol staje się przedmiotem wzniosłej analizy, mającej przybliżyć nam poznanie przyszłości, nieomylność i własną wyższość. Wtedy praca z jakimkolwiek narzędziem traci sens, bo i tak władzę nad nami przejmuje lęk, który skutecznie zamyka nam drogę do celu: do pełnego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.