Czy ja jestem wart(a) czyi przemiana Calineczki w Królową Elfów

Czy ja jestem wart(a) – kiedy Calineczka przemienia się w królową elfów

Czy ja jestem wart(a)? – spytała maleńka Calineczka w odpowiedzi na oświadczyny wymarzonego księcia. Wcześniejsze przeżycia nauczyło ją bowiem braku wiary w siebie. Zrodzona z głębokiego pragnienia kreacji, została porwana najpierw przez paskudną ropuchę, następnie przez chrabąszcza, którego rodzina zaszczepiła w niej poczucie brzydoty. Ropucha chciała ją uwięzić w środowisku, po którym maleńka bohaterka baśni nie potrafiła się poruszać, ale i gościnna nora myszy okazał się w końcu więzieniem. Na dodatek Calineczka była maciupeńka i delikatna. Skąd miała więc wziąć wiarę, że jest warta? Tego by poślubić królewicza i tego, by być radosna i wolna. Jak Maja.

A czy ja jestem wart(a) tego, by przemówić głośno? Sam fakt posiadania tematu, pragnienia podzielenia się wiedzą jest wystarczający? Czy mój potencjał używania słowa wystarczy, by przekazać zrozumienie baśni? Czy nie jest zbyt mały? A może zupełnie nie pasuje do poruszanego tematu? Może jest niczym Calineczka wśród chrabąszczy – za delikatny i za słaby. Przecież są inni ludzie, którzy wyróżniają się większymi zdolnościami, większa praktyką i być może większym zapałem. A przynajmniej takie przeświadczenie zostało mi i wielu innym wpojone. Jak mam się więc przekonać, że to ja jestem wart(a)? Że mój potencjał jest wart? Odpowiedź daje tytułowa Calineczka.

Symbolika baśni i bajek – czy na pewno ‚Calineczka’ jest przekazem symbolicznym?

Ktoś może pomyśleć, że baśnie są tylko wymysłem wyobraźni pisarza. Że odczytywanie w nich większych prawd jest nieuzasadnione. Jednak wyobraźnia to nic innego, niż posługiwanie się mową podświadomości. Każdy obraz bowiem jest symbolem. Symbolem, w którego skład wchodzą pomniejsze symbole. Tych z kolei używamy często nieświadomie. Ba! Nasz język, nasze słowa są również zbiorem pomniejszych symboli, które opisują jeden większy. Dlatego też zdarza się, że jesteśmy odbierani w sposób odmienny od zamierzonego. Oczywiście często są to przykłady projekcji, kiedy ktoś wyczytuje między wierszami własne niepokoje. Jednak używając słów nieświadomie, budujemy równie nieświadome przekazy. Jak choćby używając zwrotu ‚nie chcę być niegrzeczna / y, ale…’ dajemy do zrozumienia, że jak najbardziej niegrzeczni być chcemy. To co podąży po ‚ale’ będzie formą zarzutu i obrazy, do której nie przyznamy się nawet sami przed sobą.

Podobnie działa nasza podświadomość w baśniach i bajkach. Pisarz używa symboli zapisanych w podświadomości. Wyraża je na zewnątrz. Wyrażając, udoskonala. Ta sama zasada dotyczy każdego przejawu kreacji. Wszystko, co tworzymy bazuje na symbolach, które dzięki nam ewoluują po to, by każdy kolejny przekaz mógł być bardziej czytelny. Bardziej zrozumiały i przedstawiający coraz większą, coraz bardziej rozwiniętą świadomość. ‚Czy ja jestem wart(a)’ jest dla przykładu zwrotem doskonałym w swej prostocie. Jest zbiorem słów-symboli, które mogą wskazywać różne kierunki – być wartym uznania, pieniędzy, zauważenia – ale zawsze ten sam cel: przeświadczenie o własnej niegodności. W jakimkolwiek obszarze.

Calineczka jako symbol narodzin zrozumienia pragnienia i potencjału

‚Calineczka’ jest pięknym indywidualnym przekazem Hansa Christiana Andersena, opartym na symbolach podświadomości zbiorowej. Jest malutkim owocem kreacji energii żeńskiej i męskiej. Nasiono jęczmienia, z którego powstało dzieciątko odnosi się bowiem do energii męskiej, czyli natchnienia. Zostaje ono ubrane w odpowiednią formę, na podatnym gruncie. Żyzną ziemią jest w tym przypadku otwarta na kreację nieświadomość, która w wymiarze fizycznym jest po prostu Materią. A kobieta, która tak bardzo pragnie małej dziewczynki, symbolizuje pragnienie serca. Jest ono uosobieniem energii żeńskiej, która pragnie tworzyć, nadawać kształty, barwy i smaki. Która chce kreować nową wiedzę i potencjały.

Nie można zapomnieć o baśniowej czarownicy! Przedstawia ona bowiem wewnętrzną mądrość każdego z nas. Mądrość ta wynika nie tylko z indywidualnego doświadczenia, ale również z zapisów podświadomości zbiorowej. Każdy człowiek posiada do niej dostęp poprzez ciało oraz intuicję. Jeżeli zaufa sobie i podąży za pragnieniem, intuicyjnie otworzy się na świadomość, która wraz z nieświadomością zrodzi w nim potrzebne zrozumienie. Wtedy to jego oczom ukaże się kierunek pragnienia. Sposób, w jaki może osiągnąć nasycenie i poczuć ‚jestem wart(a)’. Zwykle zrozumienie jest potencjałem, albo odkrywa potencjał potrzebny do nasycenia. Jego używanie i szlifowanie prowadzi do odczucia satysfakcji, zadowolenia z siebie i z życia. Oczywiście, o ile w człowieku narodzi się odwaga do wyjścia ze swoim talentem do ludzi, do świata. Bardzo często bowiem wydaje się on za mały i za delikatny. Jak tytułowa Calineczka.

Co sprawia, że jestem wart(a)? Słabość czy delikatność i piękno…

Delikatność kojarzona jest często ze słabością. Piękno natomiast przybrało pustą postać, służącą najczęściej do iście marketingowych celów.  Ładna otoczka, nic poza tym. Liczy się natomiast to, co przynosi natychmiastowy dochód. Każdy potencjał więc, który skupia się na pięknie jest uważany za mniej przydatny. Owszem, ładny obrazek ucieszy oczy domowników, a misternie wyrzeźbiona drewniana figurka wzbudzi podziw wśród gości. Ale co z tego? Czy piękno i delikatność zapewnią utrzymanie? Czy obronią przed biedą? Myśląc o posiadanych potencjałach, często zadajemy więc pytanie – czy jestem wart(a)? Czy my jesteśmy warci? Czy zostaniemy docenieni, wychodząc do świata z czymś nieznanym i niepopularnym? Albo z czymś znanym, co w przeważającej mierze kojarzy się przede wszystkim z kobiecością, tą nieopłacalną, sprowadzoną do czterech ścian domostwa.

Kwiat, z którego narodziła się Calineczka symbolizuje jedną z wielu twarzy energii żeńskiej – delikatność i piękno, a może po prostu delikatne piękno? Czerwień natomiast pokazuje wkład energii męskiej – ogień, pęd do działania i natchnienie, bez których żadna kreacja nie byłaby możliwa. Piękno, delikatność i ogień dają zalążek wiedzy. Jest ona zrozumieniem pragnieniem serca. Zrozumieniem tego, co domaga się w człowieku wyrażenia. I co mogłoby mu dać spełnienie, gdyby tylko wiedział JAK. Gdyby tylko miał odwagę poczuć, że jest wart i sięgnąć po doświadczenie, które powie mu JAK.

Jestem wart(a) – miarą odwagi i doświadczenia

Doświadczenie to nauka o tym, kiedy i w jaki sposób używać potencjałów. Nauka, która często opiera się na błędach i niepowodzeniach, ale która prowadzi cierpliwie do celu. Doświadczanie pozwala w końcu spojrzeć na każdy talent z odpowiedniej perspektywy. Pozwala go odpowiednio ukształtować i uwierzyć, że jest wart zachwytu i podziwu. Ponieważ dopiero wychodząc do świata, szukając, albo nawet samodzielnie tworząc odpowiednią przestrzeń, jesteśmy w stanie stwierdzić własną skuteczność. Własną przydatność. Wymaga to niekiedy nie lada odwagi. Jeżeli je nie ma, świat sam się o nas upomina i niczym brzydka ropucha wykrada nas z bezpiecznego wnętrza i unosi na spotkanie nieznanego. Na spotkanie krytyki i utworzonych iluzji, które musimy zburzyć.

Ropucha zapisała się w naszej podświadomości szkaradnie. Zimna, wilgotna i nietrakcyjna dla ludzkiego oka. Czyli jak nasza podświadomość, która w swym nieoczyszczonym stanie straszy cieniami. Albo jak materia, która jest fizycznym obrazem nieujarzmionej nieświadomości i jednocześnie ograniczonej podświadomości. ( Żaba w odróżnieniu od ropuchy uważana jest za piękną świadomość ukrytą pod warstwą brzydoty, czyli cienia!)
Porwanie przez ropuchę może być zatem rozumiane dwojako. Z jednej strony mamy podświadomość ze wszystkim lękami i ograniczeniami, do których próbujemy się dostosować. Z drugiej strony, materia odzwierciedla podświadomość i zawarte w niej ograniczenia. Wchodzimy więc w jedno i drugie. Mierzymy nasz potencjał otaczającym nas światem i uznajemy go często za mały i słaby w porównaniu do tego, z czym zwykliśmy obcować. Śliczny, ale nieprzydatny. Jesteśmy przekonani, że pozostaje nam tylko jedna możliwość – poślubienie syna ropuchy. Jest on bowiem symbolem świadomości, która uwięzi nasz potencjał w bierności i nie pozwoli mu się rozwinąć. Syn ropuchy to zaniechanie w wyrażaniu siebie i poddanie się.

Otworzenie się na pomoc Przestrzeni, a przekonanie o tym, że jestem wart(a)

Niezadowolenie i głęboka niezgoda na zastaną sytuację pomagają ruszyć dalej. Sprawiają, że otwieramy się na pomoc – zarówno przyjaznych nam ludzi, jak i Wyższej Jaźni. Łkanie zrozpaczonej Calineczki usłyszały małe rybki, symbol bezwarunkowego dawania, a więc w tym przypadku pomocy. Dzięki nim listek, na którym została uwięziona maleńka dziewczynka popłynął z prądem strumyka. Czasem bowiem przyjęcie czyjejś rady i odwaga do szukania szczęścia wystarczą, by znowu ruszyć z nurtem rzeki. By poszukać własnej wartości. A czasem pojawi się w nas jakiś głos, który natchnie nadzieją i niepewnie zrobimy pierwszy krok na przód. Głos, który powie ‚spróbuj, przekonaj się’ i przede wszystkim ‚nie ma się czego bać’. Który wskaże kierunek. A czasem stanie się odpowiedzią na nasze działanie. Pomocną dłonią, czyli natchnieniem, które w bajce przyjęło postać białego motyla.

W podążaniu za natchnieniem przerywają nam niekiedy nieoczekiwane zdarzenia, które wciągają nas swoją siłą w wir. Mogą to być silne osobowości, których krytyka zaszczepi w nas przekonanie o brzydocie tego, co sobą reprezentujemy. A może przekonanie o słabości, skłoni nas do wykazania się czymś uważanym za siłę? Przyswoimy sobie obcy nam sposób działania, przekonani o jego słuszności. I zostaniemy odrzuceni ze względu na naszą odmienność. Bo nie wystarczy przybrać narzuconą sobie postawę, by się z nią utożsamić. Prawda o nas zawsze przebije się przez maski, stając się namacalną słabością, gdy ją wypieramy. Bardzo łatwo bowiem pozbawić kogoś wiary w siebie, gdy odgrywa czyjąś rolę i próbuje się wpasować w otoczenie. Calineczka nie była chrabąszczem. Była zatem inna od utrwalonych wzorców, a inność zwykle powoduje niechęć, lęk i odrzucenie. Skutkiem jest przekonanie o braku własnej wartości.

Kiedy zwątpienie i lęk pozwalają odpocząć i odkryć pragnienie

Odpowiedzią na rozczarowanie jest zwątpienie w siebie: ‚Nie jestem wart(a), dlatego mnie odrzucili’. Nasze potencjały wydają się jeszcze mniejsze. Stają się źródłem wstydu, więc ukrywamy je przed światem. W lęku przed kolejnym rozczarowaniem i wyśmianiem. Calineczka znalazła schronienie w mysiej norze. Mysz, symbol lękliwości i uległości pozwoliła jej odetchnąć. Poddanie się w celu zebrania sił posiada pozytywne znaczenie. Pozwala bowiem przemyśleć postępowanie i spojrzeć na pewne wydarzenia z dystansu. Pozwala również odpocząć i zadbać o siebie. Jest to bardzo potrzebny czas, dzięki któremu rezygnacja i porzucenie talentu przestają być jedynymi opcjami. Jeżeli zbierzemy nowe siły, nie rezygnując, ani nie walcząc do krańcowego wyczerpania, często odkrywamy w nas nowe chęci i pomysły. Odkrywamy pragnienie wolności. Początkowo słabe i mizerne, ale z czasem rosnące w siłę.

Calineczka natrafiła na swoje pragnienie zwiedzając krecie podziemia – a więc wchodząc w swoją podświadomość. Kret symbolizuje bowiem drążenie podświadomości w celu odkrycia wypartych tam potencjałów. Calineczka odnalazła umierającego ptaka, którego pielęgnowała aż do jego uzdrowienia. Jednocześnie była poddawana presji poślubienia kreta przez jej mysią gospodynię. Pozostanie w ukryciu mogło zapewnić jej bezpieczeństwo. Pozostanie w krainie marzeń, bez konieczności mierzenia się z rzeczywistością jest samozachowawcze. Nie musimy obawiać się rozczarowań, odrzucenia, czy też zwykłego poniżenia. Często poddajemy się presji, jaką wywiera na nas lęk – baśniowa mysz – i decydujemy się pozostać w ciemnościach. Innymi słowy poślubiamy baśniowego kreta i trwale ukrywamy nasze talenty przed światem.

„Kto umiał zdobyć przyjaźń jaskółki, ten godzien zostać królową elfów” – kiedy pragnienie wolności przezwycięża lęk

Calineczka odważyła się jednak podążyć za pragnieniem serca. Dała sobie czas na zebranie sił i uleczenie bólu. Niechęć do pozostania w cieniu przeważyła w końcu nad lękiem i potrzebą ukrycia się. Ptak, którego odnalazła i uleczyła okazał się być jaskółką – symbolem wolności. Podobnie i my jesteśmy w stanie zdobyć się na odwagę i podążyć za pragnieniem. Pozwolić ponieść się w nieznane, by odnaleźć idealną przestrzeń wyrazu. Miejsce gdzie drobny potencjał przestaje doskwierać. Okazuje się być za to odpowiedniego wzrostu, jeszcze piękniejszy niż dotychczas, a jego delikatność jest wyczekiwana i doceniana.

Calineczka odnalazła swój raj i swojego księcia. Poproszona o rękę przez króla kwiatów musiała jednak kolejny raz zmierzyć się z bolesnym przekonaniem o sobie:

” Ach, czy ja jestem warta? — szepnęła zawstydzona Calineczka.
— Jesteś warta, bo jesteś dobra, śliczne dziecię, inaczej nie pokochałby cię ten ptaszek wielki i nie przyniósł aż tu na skrzydłach. Kto umiał zdobyć przyjaźń jaskółki, ten godzien zostać królową elfów.” (*)

Każdy, kto odważył się sięgnąć po wolność i wyrazić własny potencjał, jest wart tego, by się nim cieszyć i czerpać z niego radość i energię. Każdy potencjał, który po wielu doświadczeniach i poszukiwaniach trafił w końcu na podatny grunt, jest wart tego, by go rozwijać w pasji i ufności. Niezależnie od krytyki i braku uznania różnych środowisk. Przez szlifowanie i pokazywanie talentów, osiągamy mistrzostwo. Ważne jest jednak, by nie próbować dostosować się do narzuconych ograniczeń. Do utrwalonego światopoglądu. Ważne jest, by dać sobie prawo do własnej drogi. By stworzyć dla siebie przestrzeń, w której delikatność będzie piękna i wielka. Tylko wtedy każdy z nas będzie w stanie powiedzieć: jestem wart(a).

Kiedy Calineczka staje się Mają

Calineczka stała się Mają(**). Ten – wydawać by się mogło malutki potencjał – przemienił się w radość i gotowość do życia, którą niesie ze sobą wiosna. Wystarczyło zapragnąć i odważyć się podążyć za pragnieniem. Odwaga bowiem jest niezbędna, by odnaleźć królewicza – świadomość, która nas uszczęśliwi i wymaże schematy ‚małości’ i niedowartościowania. Która pozwoli nam cieszyć się wiosną życia, rozwijać się i przejawiać w zgodzie ze sobą. Odnalezienie pięknej świadomości jest przede wszystkim odkryciem satysfakcjonującej przestrzeni wyrazu, w której zagości pełna akceptacja siebie i przeświadczenie o tym, że jesteśmy warci…by spełniać nasze marzenia.

*”Calineczka” w tłumaczeniu Cecylii Niewiadomskiej
**Maya oznacza z języka hebrajskiego wiosnę, albo potok (źródło: Wikipedia)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *