Lilith, skrzywdzona niedojrzałym postępowaniem Adama zrezygnowała ze swojego prawowitego miejsca obok niego. Zamiast ćwiczyć się w stawianiu granic niecierpliwej świadomości ego, co miało na celu obopólne dojrzewanie, skorzystała z wiedzy o sobie i z wolnej woli – WYPARŁA SIĘ PRAGNIENIA zmieniając tym samym kierunek OPORU na zewnętrzny. Powstała PODŚWIADOMOŚĆ – świadomość ciała w wyparciu – która zamknęła człowieka na wiedzę płynącą z doświadczeń.
Wszelkie przeżycia były dalej zapisywane w ciele, ale już bez dostępu świadomości, która umożliwiłaby ich analizę i wyciąganie wniosków. Zamiast uczyć się na błędach, człowiek powielał je w niecierpliwym działaniu. Pojawiło się znużenie i niechęć do tworzenia. Powoli zanikało pragnienie, a więc KIERUNEK SERCA, od którego EGO było systematycznie odcinane. Pojawiła się wewnętrzna pustka i bezsens. Dalszy rozwój stanął pod znakiem zapytania.

Według mitów Bóg wysłał za zbiegłą Lilith trzech ANIOŁÓW, których zadaniem było sprowadzenie jej z powrotem. Aniołowie – boscy wysłannicy, przekazujący nam wiadomości od Boga w wizjach i snach – są aspektami naszej Jaźni, znajdującymi się w niezmiennej łączności z Absolutem.
Mandala Cienia Faridy Sorany, obrazująca etapy rozwoju świadomości aż do integracji cienia, przyporządkowuje cyfrę TRZY etapowi WĘŻA. Jest to czas, w którym dochodzi do otworzenia się na natchnienie – wąż, a więc ogień boży, Wyższa Świadomość domaga się wejścia w ciało by zapłodnić je wiedzą i obudzić pragnienie do tworzenia, a więc wyrażenia natchnienia poprzez działanie bądź kreację. Proces ten odnosi się do istoty całego stworzenia.

Zasada żeńska będąc energią magnetyczną, przyciąga – KIERUNKUJE – ku sobie zasadę męską, by ta wypełniła ją sobą, a więc natchnęła. W efekcie budzi się pragnienie bogini do tworzenia, do ŻYCIA.
Trzech aniołów symbolizuje zatem natchnienie, które miało uzdrowić Lilith z krzywd. Konsekwencją uzdrowienia miało być natomiast przebudzone pragnienie życia – dalszego działania i tworzenia we współpracy z Adamem. Misja nie powiodła się. Nie pomogły nawet ostrzeżenia aniołów. Rezultatem wyparcia pragnienia miała być mianowicie codzienna śmierć 100 synów Lilith, a więc daremność trudów ciała. Cyfra JEDEN odnosi się bowiem do nowych początków, a ZERO symbolizuje CIAŁO. Bez pragnienia, jak wspominałam na początku, nowe działania skazane były na niepowodzenia. Owoce przedsięwzięcia – SYNOWIE – nie miały przestrzeni do rozwoju.

Lilith zatraciła wiarę we własne zdolności. Była poddawana ciągłemu przymusowi pracy właśnie ze względu na brak zadowolenia pierwszego człowieka z powstałych kreacji. Zwątpiła w umiejętność stworzenia czegokolwiek na miarę ambicji EGO. W poczuciu wzgardy wolała pozostać w podrzędności i szukać zadośćuczynienia za krzywdy z pozycji ofiary. ODRZUCIŁA świadomość ego, ponieważ sama czuła się odrzucona.

Odtąd każdy noworodek męski – rozpoczęte przedsięwzięcie, działanie – ma pozostać w jej władaniu od narodzin aż do dnia ósmego, co oznacza, że nowa świadomość wyrażana w materii musi przejść przez etapy dojrzewania, opisane w Mandali Cienia.
Noworodkami żeńskimi – wiedzą i zrozumieniem powstałym z działania i natchnienia – zarządza Lilith do dnia dwudziestego, a więc tak długo, jak długo owe zrozumienie podlegać będzie świadomości lucyferycznej, negującej doskonałość materii, ciała i formy.
DWA odnosi się bowiem do Lucyfera uważającego człowieka – ducha w CIELE – za istotę niegodną ze względu na oporne i powolne ciało.

Dopóki więc człowiek nie zaakceptuje materii, nie doceni jej piękna i subtelnego geniuszu, Lilith – opór wzgardzonego ciała – będzie niweczyć działania zmierzające do przeniesienia zrozumienia w czyn bądź kreację. Wyraźnie obrazują to ludzie przekonani o własnej bezwartościowości. Borykając się z niską samooceną, nie wychodzą do świata z własnymi pomysłami. Nie pozwalają marzeniom się urzeczywistnić. Nie rozpoczynają działań obawiając się porażki. Nie wierzą w powodzenie i amykają się tym samym na wiedzę płynącą z doświadczenia.

Ważnym symbolicznie elementem mitu jest również zawarta w nim informacja o amulecie z podobizną trzech aniołów, który miał chronić noworodki przed działaniem Lilith.
Amulet ten to symbol wybaczenia innym za doznane krzywdy i sobie za własną niedoskonałość. Bowiem tylko w ten sposób może nastąpić ponowne otworzenie się człowieka na pragnienia serca – na natchnienie i pęd do kreacji. Na życie.

DZIAŁANIE ZAPŁADNIA WIEDZĘ. WIEDZA RODZI DZIAŁANIE. Tak w wielkim skrócie można opisać zależność między energią żeńską i męską. Bogini przyciąga w swoją przestrzeń spragnionego wyrażenia się w niej Ducha, a ten wypełnia ją sobą i dochodzi do zapłodnienia. Powstaje zrozumienie – z ciemności wyłania się cel, a więc pragnienie do tworzenia. Człowiek odczuwa impuls, chęć. W jego głowie pojawia się obraz – sen, może wizja, NATCHNIENIE. Wzrokiem ogarnia otaczający go świat, rejestruje materiały pod możliwe wykonanie. Świadomość znowu penetruje żeńskość, tym razem by wydobyć wiedzę o tym „JAK”. W głowie człowieka powstaje pomysł, który zaczyna przybierać materialne kształty. Metodą prób i błędów. Co jakiś czas świadomość wchodzi w ciało, by w człowieku wyłoniło się zrozumienie oraz pragnienie do dalszego przedsięwzięcia. Jak w wysuwanym teleskopie – duch wypełnia sobą coraz mniejsze segmenty, dążąc do precyzji. Całość powinna być okraszona dużą dozą cierpliwości i akceptacji niepowodzeń oraz wyrozumiałością dla ciała, które owej kreacji dokonuje. Tak by pragnienie płonęło bez wypalania i przynosiło nasycenie. Adam nie potrafił tego zrozumieć. Czuł się odrzucony przez Lilith, nie dostrzegał jednak własnego w tym udziału.
Pierwsze kobiety zostały stworzone by to mężczyznom pokazać, na zasadzie lustra.

Istnieje wiele interpretacji mitu o pierwszych ludziach. Ewa uchodzi w nich za „chwałę mężczyzny”, „pomoc” i „wsparcie”. Wszystkie znaczenia celują w dobrym kierunku, jednak w świecie ego – wypierającym niewygodną prawdę – nigdy nie trafiają do celu. Kobieta miała przede wszystkim pokazać mężczyźnie prawdę o nim samym – SŁABOŚĆ I DELIKATNOŚĆ ciała. Czasu, czułość i cierpliwość, której potrzebuje do otworzenia się na świadomość i kreację. Niczym dziecko w łonie matki, które również potrzebuje czasu by dojrzeć do przyjścia na świat. I wreszcie trud, jaki się wiąże z samym aktem narodzin. Jak wiele uwagi i miłości trzeba poświęcić całemu procesowi, by ciało zechciało go powtórzyć znowu. I znowu.

Równie ważne, co sama kreacja, okazały się zabiegi prowadzące do otworzenia się ciała na mężczyznę. Materialną spuścizną zamknięcia na świadomość okazała się być tak zwana błona dziewicza, a więc kolejna blokada ucząca cierpliwości i łagodności.
Ewa będąc lustrem dla Adama, pokazując mu jego słabości, miała nauczyć go akceptacji i miłości do nich, a tym samym uleczyć Lilith.
Adam natomiast stał się lustrem dla Ewy, lilithowej córki, która miała odtąd poznać drugą stroną medalu i poczuć pragnienie działania, które spalało ducha, jego pożądanie. Miała nauczyć się nie tylko akceptacji dla męskiej agresji, ale przede wszystkim zacząć ją wyrażać i tym samym przyczynić się do uzdrowienia traum ciała.

Lustro zawsze pokazuje odwrotny kierunek. Prawe jest lewym, a lewe prawym. To co zakryte w mężczyźnie ukazane zostało w kobiecie i na odwrót. Dotyczy to również zachwianej równowagi sił, która powstała po wyparciu się pragnienia przez ciało.
Wyparcie nie oznacza pozbycia się czegoś, a jedynie odwrócenie uwagi od tego, czego widzieć i czuć nie chcemy. Wyparte cechy rządzą nami z ukrycia, ponieważ światło naszej uwagi do nich nie dociera, a więc teoretycznie o nich nie wiemy i nie możemy nad nimi zapanować. Nie jesteśmy świadomi naszych zachowań oraz pragnień, co sprawia, że nie potrafimy ich spełnić. Można to porównać do dwóch zbiorników wodnych. Jeżeli skupię uwagę na pustym, to nie tylko nie zauważę, że drugi jest pełny. Nie zobaczę również, że się z niego wylewa.

Podobnie Lilith odwracając uwagę od pragnienia, nie pozbyła się go. Skupiając się na własnym cierpieniu, przestała widzieć, że wciąż przyciąga świadomość ku sobie, jednocześnie zamykając jej drzwi przed nosem. Niewyrażona w działaniu energia męska rosła w siłę i wylewała się w nieukierunkowanej agresji, ale bez poczucia satysfakcji i spełnienia charakterystycznego dla dobrze wykonanego zadania. Kobieta natomiast pokazała lustrzane odbicie wypartego pragnienia – nieumiejętność nasycenia się natchnieniem. Tak jak Adam, została obdarzona boskim towarzyszem – Lucyferem – niosącym światło, a więc świadomość. Nie zdając sobie sprawy z pragnienia kreacji, które w negatywie pokazywało jej męskie lustro, skupiła się całkowicie na swym animusie. I nie potrafiła się napełnić, ponieważ podświadomie wciąż jątrzyło ją nienasycenie tego, czego ujrzeć nie potrafiła. Innymi słowy próbowała ugasić pragnienie wodą, podczas gdy jej ciało umierało z głodu.

Postawienie naprzeciw siebie mężczyzny i kobiety miało jeden cel – uzdrowienie Lilith i przywrócenie pierwotnego porządku, poprzez wzajemne poznanie się. Mężczyzna zamknięty na Wyższą Świadomość został uzależniony od kobiety, która stała się dla niego przekaźnikiem natchnienia. Opisywane przez nią obrazy senne i wizyjne oraz impulsy serca wskazywały kierunek. Zamknięcie na kreację sprawiało jednak, że nie docierało do niej zrozumienie ukazujące możliwe sposoby wykonania, bądź pójścia na przód. Tutaj potrzebna była świadomość ducha – analiza i kojarzenie faktów – którą z kolei charakteryzował się mężczyzna.

Kobieta została więc uzależniona od swojego ziemskiego towarzysza. Oboje mieli za zadanie uczyć się siebie i od siebie, co miało przynieść upragnione nasycenie. On poprzez cierpliwość i czułość poznawać miał miłość do ciała, ona – dojrzewając w rosnącej miłości – miała uwierzyć we własną moc, otworzyć ciało na świadomość i działać samodzielnie w materii.

Działanie według natchnienia miało przynosić wiedzę, która z kolei motywowała do działania.
Plan doskonały? Tak. Gdy brakuje świadomości o własnej mocy. Gdy człowiek nie wie, że może postąpić wbrew sercu, wbrew sobie, tak jak to zrobiła Lilith. Brak odpowiedniej świadomości sprawia, że podążamy utartymi śladami, instynktownie. I tak też miało pozostać. Aż do gotowości pierwszych ludzi, którym zabroniono dostępu do DRZEWA wiadomości o dobru i złu.
Nad wszystkim trzymali pieczę ONI – niepoznana tajemnica, zwana Absolutem albo Bogiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *