JAKIE ŻYCIE, TAKA ŚMIERĆ. I TAKA TRANSFORMACJA

Jakie życie taka śmierć. I taka transformacja. Im więcej się nauczymy, zrozumiemy i przerobimy podczas życia, tym łagodniejsza stanie się symboliczna śmierć. Życie zaś to symbol POZNANIA. Śmierć jest procesem oczyszczenia, które z kolei jest wędrówką w przeszłość, do każdego ciemnego miejsca, potrzebującego oświetlenia. Do obszaru patronowanemu przez symbolicznego Saturna, władcę trudu i systematyki, której ów trud potrzebuje. Systematyka zaś domaga się cierpliwości i czasu. Pan Saturn jest zatem również władcą czasu i cierpienia, jakie się w nim zadziewa. Im więcej zaułków i bałaganu w Saturnie, tym dłuższy i dotkliwszy proces śmierci. Tym więcej energii potrzebuje człowiek na ich rozjaśnienie i wyremontowanie. Do śmierci zatem warto się przygotować. Wiedzieli o tym starożytni, choć w sposób lustrzany, przenosząc wiedzę symboliczną do życia. Dawni władcy otaczali się w grobach kosztownościami oraz przedmiotami codziennego użytku. Zaopatrywani byli także w jedzenie. Wszystkie te przygotowania miały na celu zapewnić im potrzebną energię i pomoc w przejściu na drugą stronę. Na Sąd Ozyrysa. Bądź na opłacenie Charona. Za przewiezienie przez wody Styksu do Hadesu domagał się on również zapłaty.

Śmierć to transformacja w życie. Każda transformacja zaś wymaga czasu. Dużo czasu, którego przemijanie z kolei zawsze wiąże się z wydatkowaniem energii. Spokojna śmierć wymaga odpowiednich zasobów finansowych, dobrego otoczenia, w miarę zdrowego i sprawnego ciała oraz umysłu. Spoiwem zaś staje się mocna i ugruntowana psychika. Człowiek wchodzący w śmierć musi uzbroić się w cierpliwość, dać sobie czas. Inaczej goni do przodu, zużywając ogromne ilości energii, przez co wyczerpuje się przed metą. Poddaje się ciemności. Wtedy też rozpoczyna się ból, a początkowy, zwyczajny trud dnia codziennego przeistacza się w cierpienie i w wewnętrzne katusze. Walka z czasem jest źródłem wszelkich chorób, które znajdują swe odzwierciedlenie nie tylko w psychice, ale i w ciele fizycznym. Dlatego też śmierć składa się z faz. Etap wyczerpującego działania i penetrowania Saturna poprzedzony jest fazą odpoczynku, bierności i senności. Nierozpoznanie cykli oraz działanie wbrew ich intencji kończy się wyczerpaniem.

POCZĄTEK TRANSFORMACJI – WEJŚCIE W ŻAŁOBĘ

Proces transformacji poprzedza zwykle zakończenie etapu, związku, czy relacji. Śmierci. Niekiedy może być to także wejście w bolesną pustkę po odrzuceniu, bądź rozpoznaniu choroby. Czas ten wymaga odpoczynku i pozostania w sobie oraz niepoddawania się trudnym emocjom. To z kolei wymaga głębokiego zaufania do życia i niewiadomej. To okres poddania i unoszenia się na falach trudnych emocji. To także etap przyjmowania i otwierania się na ludzi wokół, na ich wsparcie i wiedzę. Na lustra w nich zawarte, ale bez zbytniej analizy, która może stać się zaprzeczeniem przyjmowania. W tym pozornym spoczynku, w ukryciu przed jasnością rozwija się bowiem wiedza. Niczym ciąża rośnie ona i dojrzewa, by w odpowiednim czasie narodzić się do świata. Do świadomości.
Żałoba jest bardzo ważnym etapem przejścia, podczas którego powstające w naszej Jaźni dziecko, czyli wiedza o nas samych, która żywi się tym, co stare. Nowe żywi się starymi schematami, lękami, porażkami, a także nadziejami i pragnieniami. Dlatego tak ważny w tym okresie staje się spokój i wyciszenie. Niedojrzałe dziecko albo umiera niedługo po narodzinach, albo doprowadza do śmierci symbolicznej matki poprzez jej wycieńczenie. Albo tak bardzo wycieńcza ją w trackie symbolicznej ciąży, że nie ma ona siły na dalszą opiekę.

ŻAŁOBA, CZYLI CZAS KSIĘŻYCA

Czas żałoby jest czasem Księżyca, który symbolizuje ludzką Jaźń, poznanie siebie i wiedzę o sobie. Rodzący się Księżyc jest etapem czystej podświadomości. Tutaj na jaw wychodzą największe lęki i nieprzepracowane traumy. Tutaj także rozpoczyna się depresja i bezsenność, a w zaawansowanym stadium walki u jednostek z odpowiednimi predyspozycjami dochodzi do stanów psychozy i tak zwanych nękań. Wszystkie te elementy wycieńczają organizm oraz psychikę, osłabiają wolę i pragnienie życia. Aż w końcu ją wyczerpują. Czas Księżyca musi mieć swoją pełnię i nów. Nów jest momentem, kiedy Słońce schodzi w najgłębsze rejony podświadomości. To etap największego cierpienia. Czas pełni natomiast jest oświetloną podświadomością, która domaga się dostrzeżenia. Wypieranie się prawdy o sobie w tym momencie doprowadzi do powstania ogromnych fal emocjonalnych, które wyrażą się w agresji.
Ujrzenie prawdy o sobie i zaakceptowanie jej powinno natomiast zostać wyrażone w oczyszczającej kreacji. Tutaj także spełni się energia fali. Spełni się i wyczerpie. Ważne jest jednak, by jej zbyt długo nie wstrzymywać, ani nie oczekiwać zbyt długo z kreacją. Zbyt silnych fal nie da się bowiem opanować.

NIEDOJRZAŁE NOWE I ZNISZCZENIE

Dojrzałe dziecko, odpowiednio dokarmione starym wychodzi stopniowo, budując nowy Księżyc, przy jednoczesnym rozpadzie starego. Przyspieszenie tego procesu prowadzi z jednej strony do zniszczenia starego Księżyca i zagubienia się w ciemności. Z drugiej zaś na świat wychodzi niedojrzałe dziecko. Niedojrzała wiedza o człowieku, która zamiast stać się jego potęgą, nieuchronnie poprowadzi go ku przepaści.
Niedojrzałe dziecko będzie wyciągane do świata falami cierpienia i rozpadu. Człowiek, który bez przygotowania wejdzie bądź zostanie wciągnięty w proces żałoby, nie będzie miał odpowiedniej wiedzy o cyklach. Tym samym nie będzie w stanie zapanować nad bólem straty i wywoływaniem fal emocji. Noc jest czasem przeznaczonym na spanie. Sen oznacza symboliczne odcięcie się od podświadomości, a także od prawdy. W tym czasie należy być dla siebie dobrym bezwzględnie. Marzenia i iluzje, chroniące umysł są dozwolone i wymagane. Celem jest bowiem zachowanie wiary. Bez niej umiera pragnienie. Poddanie się rozpaczy wciąga umysł w ciemność. Tam zaś zanika sens i nadzieja. Tworzą się ogromne fale bólu i straty, które zalewają umysł, symboliczną Wenus. Każda fala zaś niesie ze sobą wiedzę, jeszcze niedojrzałą, nieukształtowaną i pełną krzywdzących iluzji oraz zniekształceń. Wiedza ta zamiast budować, niszczy.

TĘCZA CZYLI ZAKOŃCZENIE ŻAŁOBY

Woda w tym przykładzie nie użyźnia wewnętrznej Ziemi, tylko zalewa i porywa ze sobą wszelakie życie. O tym zaś wspomina biblijny potop. Biblijny Bóg nakazał zbudowanie Arki i schronienie się w niej przez okres 40 dni i nocy. Liczba ta symbolizuje Życie i Saturna, a zatem czas podczas którego ludzka Jaźń zostanie zmuszona do doświadczenia całego nagromadzonego w niej bałaganu, by mogła narodzić się nowa wiedza. Biblijny Potop był zdarzeniem jednorazowym, po którym pozostała w człowieku jedna nauka: Jaźń, człowiek, ciało i umysł potrzebują cykli. Nie można dokonać transformacji bez odpoczynku. Nie można dokonać transformacji niszcząc jednorazowo wszystko, bez jednoczesnego powstania nowego. Potop to całkowite zniszczenie, bez możliwości odrodzenia w ciągu jednego ludzkiego życia. Dlatego też powstała TĘCZA, która jest symbolem świadomości, wnikającej w obszar Ziemi, doświadczenia. Oznacza tym samym zakończenie oczyszczania danego obszaru Jaźni i wzywa do wniosków i pracy oraz dalszej kreacji. Jest to zakończenie cyklu żałoby, albo jej części. Tęcza przypomina bowiem o cykliczności. Wzywa do kreacji, która doda nam sił w kolejnej pustce, w kolejnym cyklu Księżyca.

CZAS SŁOŃCA – ODRODZINY

Transformacja jest mozolnym proces rozkładu starego i narodzin nowego. Dopóki stare istnieje, nowe nie ujawni się w pełni sił. Nie wyjdzie do świata. Zostanie natomiast zamknięte w ciemności, w starym. Stare musi wpierw umrzeć, by oswobodzić nowe. Musi systematycznie rozpadać się, krok po kroku, tracąc swą tożsamość i karmiąc nowe, by umysł ludzki zdołał dostosować się do zmian. W tym czasie także czynniki zewnętrzne muszą powoli dopasowywać się do zmieniającego się wnętrza. Po etapie pustki i zamarcia następuje czas działania, kiedy uwolniona śmiercią energia musi zostać odpowiednio wdrożona w życie. W tym okresie należy aktywnie zmierzyć się z przeszłością, poszukać punktów zapalnych, powtarzających się zdarzeń i wnikliwie poddać je analizie. Jest to aktywne wejście w obszar Saturna, gdzie dokonuje się rozliczenie. Gdzie wyciągane są transformujące wnioski, które po scaleniu wskażą cel.
Co doprowadziło do obecnej sytuacji? Dlaczego porzucamy dotychczasowe życie? Gdzie podziało się pragnienie? Dlaczego potrzebujemy zmiany? Czy odczuwamy zmęczenie? Jak doszło do rozpadu… Te i wiele innych pytań będą domagać się odpowiedzi. Im spokojniej przejdziemy etap żałoby, tym więcej sił zyskamy do analizy i poszukiwań.

Bez wejścia w siebie, bez rozjaśnienia ciemności, śmierć stanie się bolesnym przeżyciem i zostanie zakończona fiaskiem. Śmierć stanie się zniszczeniem bez transformacji. Rezultatem będzie powrót do starego, bez nadziei na nowe. Utrwalony zostanie szkodliwy schemat. Dlatego też wiedza o tym, co nami kieruje, jest kluczowa. To dzięki niej przechodzimy do nowego. Za przykład transformacji niech posłuży choćby porzucenie dotychczasowego zawodu. Zwykle jest to decyzja podejmowana na przestrzeni miesięcy, a nawet lat. W tym czasie analizujemy nasze podejście do pracy. Dlaczego zdecydowaliśmy się na dany zawód? Co nas w nim pociągało i dlaczego. Bywa i tak, że doświadczamy wypalenia i kończymy etap kariery w trybie nagłym.
Dlaczego tak się stało? Co poszło nie tak? Co zawiodło? Czy była to wina nieumiejętnie dobranego zawodu? A może jednak do rozpadu przyczyniła się atmosfera? Albo styl i rutyna pracy? Wszystkie te pytania muszą zaistnieć i doczekać się odpowiedzi, ale dopiero po etapie odpoczynku przy nagłym rozpadzie. Po etapie Księżyca. Przy transformacji łagodnej, w zaznajomieniu ze sobą, etap Księżyca przeplata się z etapem Słońca. Dzięki temu człowiekowi zawsze towarzyszy świadomość wspierająca, zapobiegająca zniszczeniu.

BABA JAGA – NISZCZYCIELKA RATUJĄCA ŻYCIE

Zignorowanie starego i natychmiastowe wejście w nowy zawód, nowy układ sprawi, że problematyka powróci. W nowej pracy, na nowym stanowisku. W końcu stare odezwie się w nowych ludziach, w nowych problemach, a my zaczniemy się mierzyć z echami przeszłości. Dodatkowo staną przed nami nowe wyzwania. Stara problematyka spotęguje się o nową i będzie się nawarstwiać niczym kula śnieżna z każdą kolejną, nieprzemyślaną zmianą. Transformacja jest procesem oczyszczania, spalania tego, co niezrozumiałe, by utworzyć miejsce na narodziny nowego. Bez odpowiedniego przejścia tego procesu stare będzie pożerać nowe. Przy odrobinie szczęścia zaś spotkamy na naszej drodze mądrą i brutalną Babę Jagę. Pożre ona nasze dzieci, albo nie pozwoli się im narodzić. Tym samym zatrzyma kulę śnieżną i cofnie nas do punktu wyjścia. Do momentu, gdzie jeszcze będziemy mieli siły i zasoby do zmierzenia się z symbolicznym Saturnem.

KRYTYKA, CZYLI TRANSFORMACJA BŁĘDU

Saturn jest siedliskiem ogromnej krytyki, przez którą coraz bardziej odchodzimy od zgłębiania prawdy o sobie. Szerzy się podejście przyzwalające, szeroko pojęta bierność w podejściu do drugiego człowieka. Nazywamy to akceptacją, pozwalając jednocześnie innym powielać nasze błędy. Zaniechanie mylimy z dawaniem wolności. Jednocześnie zamiatamy pod dywan własny lęk przed krytyką, przed oskarżeniem o histerię, o brak logiki. Lęk przed wyśmianiem i ostracyzmem. Boimy się Baby Jagi. Jej krytyki i porażki, którą z nią wiążemy. Boimy się odpuścić i iść do przodu. Boimy się Baby Jagi w nas samych. Ona jednak jako jedna z nielicznych symbolicznych postaci może oszczędzić nam większego cierpienia i bólu. Wewnętrzna Baba Jaga to także prawda wobec siebie, która skłania do rezygnacji z obszarów, które karmią się naszą energią, nie dając nic w zamian. Może skłonić nas na przykład do zmniejszenia ilości godzin w pracy, zamiast rezygnacji z niej. Dzięki temu zyskamy czas na regenerację i etap Księżyca. Zyskamy czas na zajęcie się formułowaniem nowego celu, zgłębianiem pasji, techniki i wiedzy, dzięki której nowy cel będzie dla nas osiągalny. Świadomość nowego celu to rozpoczęcie nauki, a nie jej kres. To przygotowanie do nowej drogi, a nie wejście na nią.

ZJEM CI DZIECKO, CZYLI NAKARMIĘ SIĘ TWOJĄ WIEDZĄ

Baba Jaga mieszka w lesie, a zatem jest rezydentką podświadomości. Zjada obce i zagubione dzieci, które wcześniej tuczy i odpowiednio przygotowuje. Zagubione dziecko może zatem w tym przykładzie być symbolem czyjejś wiedzy, o którą jej opiekun nie dba, której nie rozwija, albo która po prostu trafiła w objęcia podświadomości osoby czytającej i słuchającej. Osoba z potencjałem Baby Jagi posiada zatem pociąg, jak i zdolność do zagarnięcie tejże wiedzy. Z początku sama ją dopieszcza, dokarmia własną nauką i doświadczeniem, by następnie pochłonąć całą i przez długi czas trawić i przyswajać daną wiedzę, także we własnej twórczości. Czuć nasycenie. Baba Jaga nie ma potrzeby samodzielnego kreowania czegoś nowego. Nie musi być indywidualistką. Nie musi także walczyć o pokarm, ani za niego płacić. Oznacza to, że nie musi wymieniać się własną wiedzą, ani dokładać się do wspólne skarbonki pomysłów na życie. Ona się syci owocami innych ludzi, ich wiedzą i dokonaniami. Zyskuje przez to ogromną wiedzę z wielu źródeł.

KTO NIE LUBI BABY JAGI?

Baba Jaga jest postacią, której mądrość rozwija się znacznie wraz z wiekiem i ilością pożartych ‘dzieci’. Oznacza to, że choć nie posiada ona kreacji indywidualnej, korzysta z wielu innych źródeł, które jej nie ograniczają do jednego obszaru. Wielością tematów przewyższa indywidualizm, czym stwarza zagrożenie dla poszczególnych twórców. Każdy twórca zamyka swej dzieło w jednej formie, którą rozwija z czasem, ale od której jest też uzależniony w sposób emocjonalny, ale często i materialny. Utrudnia to w sposób znaczny otworzenie się na kolejną kreację, która pochłania ogromne ilości energii twórczej, ale i czasu. Baba Jaga nie posiada tego ograniczenia. Jej energia twórcza może śmiało podążać w wielu kierunkach. Negatywnym aspektem jest jednak brak mistrzostwa w jednej dziedzinie. Z drugiej jednak strony potencjałem Baby Jagi jest mądrość, którą może dzielić się z każdym, kto nie obawia się, że go pochłonie. Albo jego dziecka.

TRANSFORMACJA JAŹNI

Czas Słońca to przede wszystkim czas doświadczania, kreacji i wychodzenia do ludzi. Tutaj zadziewa się poznanie, w którym aktywnie pomagają napotkane przez nas osoby. Warunkiem jest jednak otworzenie się na nie, umiejętność wysłuchania, przy jednoczesnym skupieniu na sobie. Podczas transformacji bowiem chodzi głównie o poznanie siebie. Analiza drugiego człowieka ma ku temu prowadzić, a nie być celem samym w sobie. Jest to jedno z głównych zagrożeń etapu Słońca dla ludzi, których Jaźń wkroczyła na drogę rozbioru. Ludzką cechą jest bowiem dopraszanie się uwagi, pragnąc by ktoś za nich pomyślał, poszukał i jednocześnie wychował ich symboliczne dzieci. Innymi słowy, by powiedział im, co i jak mają robić. By za nich wykonał całą brudną robotę, z którą nikt tak naprawdę nie ma ochoty się mierzyć. Energia Marsa i Wenus – energia szukania i analizy – musi jednak w całości zostać skierowana na własnego Saturna.

ROZBIÓR I ODBUDOWA JAŹNI

Podczas transformacji bardzo ważnym jest ogólne skupienie się na własnej osobie i wiedzy. Przedstawia to poniekąd symboliczne ułożenie Plutona na Ascendencie, który dąży do zmiany twarzy pokazywanej światu. Przemeblowaniu ulega cała tożsamość człowieka. To nie ego umiera. To Jaźń ulega rozbiorowi, by mogła zostać na nowo złożona, by ego mogło w końcu wyjść na powierzchnię, w swej zdrowej formie. Pluton symbolizuje bardzo silną energią wewnętrzną, która wymusza przemianę. Z jednej strony wymaga skupienia na sobie i własnej kreacji, z drugiej jednak dąży do otworzenia człowieka na słuchanie ludzi. Za to bowiem odpowiada jego dopełnienie, Merkury w Astrologii Symbolicznej, który w tym czasie musi znaleźć się symbolicznie po przeciwnej stronie, na Descendencie. Człowiek, którego dotknął rozbiór Jaźni musi skupić się na własnej przemianie. Dokonuje się ona poprzez kreację i budowanie zrozumienia oraz poprzez otwartość i naukę słuchania ludzi. Ludzie stają się lustrami, przekazującymi wiedzę.

OCZYSZCZAJĄCA KREACJA – POKARM DLA NOWEGO

Transformacja to nauka o sobie i gromadząca się energia Marsa, którą musimy przekierować na własnego Saturna, na naszą ciemność i dotychczasowe doświadczenia, często pełne odrzucenia i bólu. Wszystkie zdarzenia zewnętrzne mają jeden cel: ukazanie, gdzie kryje się niezrozumienie. Przekierowanie owej energii na zewnątrz, na analizowanie innych w oddaleniu od siebie, prowadzi do nieszczęścia. Ciemność w obszarze Saturna nawarstwia się i coraz bardziej wciąga umysł, Wenus, w kotłujące się iluzje. Człowiek przestaje widzieć jasno. Jego spojrzenie coraz mocniej zakrzywiają nieprzetrawione i niezrozumiałe fakty. W całym nagromadzonym bałaganie kryje się bowiem rodząca się wiedza, która nie może wyjść na powierzchnię i staje się pokarmem dla starego. Do narodzin potrzebne jest oczyszczenie, które dla odmiany przekształca stare w pokarm dla niej. Do tego potrzebna jest kreacja. Przemienia ona emocjonalne fale w formę, w wiedzę o sobie. W trakcie procesu oczyszczenia symbolicznego Saturna, Jaźń ulega jednoczesnemu rozbiorowi i odbudowie. Brak kreacji to brak odbudowy. Człowiekowi grozi zatem rozpad wewnętrzny, zatrzymanie się w świecie wewnętrznych iluzji, obłędu i całkowite oderwanie od świata.

PLUTON NA ASCENDENCIE

Symboliczne ustawienie Plutona na Ascendencie wymusza otwartość na ludzi. Wymusza naukę słuchania tego, co mówi drugi człowiek, gdyż jego słowa i symbole mogą prowadzić do poznania. Walka, bądź zamknięcie w tym obszarze otwiera umysł człowieka na ludzi wewnętrznych. Są oni symbolem zgromadzonej, ale nieprzetrawionej wiedzy. Ludzie wewnętrzni mogą objawić się dziwnymi przeczuciami, odczuciami w ciele, obrazami oraz głosami. Wszystko to jest podświadomym przedstawieniem świata zewnętrznego, wraz z jego sprzecznościami, blaskami i cieniami, a także wszystkim schematami. Ludzie bowiem kierują się schematami, a otwarcie na nich pozwala je dostrzec i odpowiednio przetransformować. Walka z potencjałem Plutona, zamknięcie na jego potencjał oraz jego błędne wykorzystanie otwiera nasz umysł na wewnętrzne doświadczenia świata. Dzięki temu odczucia w ciele mogą stać się bardzo realne i bolesne. Pojawiające się głosy i obrazy są odbiciem zanieczyszczonej Jaźni. W umyśle rozpoczyna się walka i terror. Człowiek zostaje poddany wewnętrznym torturom.

WEWNĘTRZNI LUDZI, CZYLI ZAMKNIĘCIE NA WŁASNEJ JA

Przed efektem zanieczyszczonej Jaźni ostrzegają także niektórzy Jogini. Zbyt gwałtowne i niedojrzałe zajęcie się własną podświadomością poprzez praktyki medytacyjne może prowadzić do obudzenia wewnętrznych demonów, na które człowiek bez odpowiedniego tła nie jest i nie będzie gotowy. Tylko systematyczne sprzątanie wewnętrznego bałaganu otwiera Jaźń człowieka w sposób łagodny. Systematyczne, pokorne i zwykle długotrwałe. Rzucenie się w objęcia żywiołu sprawia, że żywioł nas pochłania. W tym przypadku jest to żywioł wewnętrznych lęków, zahamowań, bólu i krzywd, przemieszanych z pragnieniami, ideałami i zachciankami. Wybuchowa mieszanka, która może skończyć się zniszczeniem podstaw życiowych, psychozami i schizofrenią. Zwłaszcza, że niechętnie wchodzimy w siebie, pomni na pokolenia krytyki i niewoli. O wiele łatwiej jest nam otwierać się na ciemność drugiego człowieka, na jego winę, potencjały i ambicje. Analiza drugiego człowieka w czasie transformacji zamyka nas na własną ciemność, otwierając umysł na wewnętrznych ludzi. Transformujemy innych, sami zaś pozostajemy w ciemności, która nas w końcu dopada.

NAGROMADZENIE UWOLNIONEJ ENERGII – NĘKANIE

Im większa liczba ludzi przewinie się przez umysł człowiek w czasie symbolicznego Plutona na Ascendencie – w czasie transformacji, im większej liczbie poświęci on swoją energię, tym większa ilość obrazów, głosów i odczuć dopadnie go od wewnątrz. Często zatem jest to czas kompletnego odosobnienia. Zewsząd następuje odrzucenie, odejście, a nawet śmierć jednostek, które mogłyby mieć negatywny wpływ na transformację, a które w sobie przetransformować musimy. Niekiedy są to zatem ludzie szczególnie nam bliscy. Człowiek pod przewodnictwem energii Plutona jest zmuszony do wejścia w siebie i przekopania własnej stajni Augiasza. W tym czasie możliwe są także nękania, również na jawie.
Umysł znajduje się w takiej iluzji, w takiej ciemności i pod taką presją, że poddaje się wewnętrznym ludziom. Zatraca własną wolę, co przejawia się gromadzeniem energii sprawczej w ciele i umyśle. Ta zaś wychodzi w sposób negatywny, kierując ciałem, nie pozwalając na odpoczynek i sen. Obok skupienia się na własnej podświadomości i nauki słuchania, człowiek dotknięty transformacją Jaźni musi nauczyć się stawiać silne granice innym ludziom oraz wychodzić do świata z własną kreacją, która wyzwoli jego sprawczość oraz ustabilizuje proces oczyszczania.

TRANSFORMACJA JAŹNI – KOMU?

Kreacja jest umiejętnością przemiany emocji w twór namacalny, w wiedzę. Z tegoż względu nie jest to proces krótkotrwały, ale zawierający w sobie scalone w jedną całość poszczególne elementy twórcze. Kreacja wymaga skupienia i priorytetów. Wiąże się to z rezygnacją z wielu obszarów, których energia musi zostać przekierowana. Dotychczas bowiem była trwoniona na wiele niepotrzebnych czynności. Na innych ludzi. Za przykład niech posłuży ciąża. Wymaga ona od kobiety stopniowej rezygnacji z wielu obowiązków i czynności, by na świat przyszło zdrowe dziecko. Odrzucenie, zaprzestanie, rezygnacja i odcięcie są śmiercią dla wielu obszarów. Ich energia jest oddawana rodzącemu się dziecku. Nowe karmi się starym. Stare umiera, a w powstające dziecko jest owocem i symbolem transformacji matki. Transformacji, nie śmierci. Kluczem jest bowiem umiejętne i stopniowe odcinanie niepotrzebnych tematów i ludzi. Zachowanie zdrowych relacji i obszarów jest niezmiernie ważne i tworzy fundament pod transformujące ja matki. W przypadku osób, których energia skierowana jest na zewnątrz, na drugiego człowieka i na dawanie, bez uwzględnienia siebie, dochodzi do całkowitego rozpadu. Dominującym stanem jest bowiem brak zdrowych więzi.

BEZWARUNKOWE DAWANIE – ZABIJANIE EMPATII

Całkowita transformacja Jaźni zachodzi u ludzi, którzy muszą odbudować, albo wybudować własne ‘ja’. Skupienie na drugim człowieku sprawia, że zatracają oni własną wartość. Zatracają własną tożsamość, która jest wyrażana przez potrzeby i pragnienia innych. Człowiek w służbie drugiemu, bez wypracowanej indywidualności, tworzy i rozdaje wiedzę o innych, tracąc zrozumienie siebie. Istnieje przez innych i dla innych, nie wiedząc, co stanowi o jego istocie, czego pragnie i co sprawia mu przyjemność. Jego życiem rządzi obowiązek, przymus i roszczenia otoczenia. Na nie tracona jest energia życiowa i natchnienie do życia. Wraz z odejściem bliskich, odchodzi także natchnienie i wola życia. Wyczerpuje się. Bliscy zaś będą odchodzić, bo obdarowani niedocenionym natchnieniem, w końcu dojdą do stanu przesycenia. Nie zdołają jednocześnie wykształcić w sobie szacunku dla dawcy. Dlatego brak zwrócenia się ku sobie i przekierowanie energii ku innym jest ZŁE. Zatrzymuje własny rozwój i uniemożliwia rozwój empatii drugiemu.

Rezygnacja prawie z wszystkich obszarów życia podczas transformacji, gromadzi pozostałe natchnienie, by mogło on w człowieku doprowadzić do potrzebnego zrozumienia. W wyniku tego procesu natchnienie musi umrzeć w biorcach, by mogło się odrodzić w dawcy. Stąd odrzucenie i osamotnienie. Człowiek dotąd żyjący dla innych uczy się własnej wartości. Uczy się także skupienia na sobie, a jego umiejętność dawania jest przekierowywana przez powstające ‘ja’. Do równowagi prowadzi także umiejętność brania, domagania się wynagrodzenia za własną pracę. Pozbieranie energii z niesatysfakcjonujących obszarów życia, pozwala ją skondensować na tematach ważnych i potrzebnych. Dotąd symboliczna energia Plutona niszczyła wewnętrzne Słońce. Teraz odradza się Słońce, które współgra z Plutonem. Jest to jednak długotrwały proces, podczas którego powrót do starych przyzwyczajeń może doprowadzić do uśmiercenia natchnienia. Jeżeli tak się stanie, człowiek musi sam wyruszyć po życie w sobie. Za pomoc posłuży mu zgromadzona wiedza o sobie.

NIEPROSZONE RADY I OCENY CZYLI PRZEMOC

Obrona przed krytyką jest jednym z głównych motorów przekierowania uwagi na zewnątrz. Zwłaszcza w systemie, w którym odebrane zostało prawo do samoobrony i stanowienia granic. Kierowanie się njuejdżowskimi przesłankami zamyka usta, otwierając pole do nadużyć. Nagminna stała się forma wytykania drugiej osobie ‘poruszenia’ danym tematem, bądź formą. Nie uznaje się wyrażenia sprzeciwu na dane zachowanie, bądź wypowiedź. ‘Poruszenie’ zaś ma odwlec uwagę od sprzeciwu i granicy oraz przekierować ją na rzekomy problem oponenta. Ma odwlec uwagę od krytyki, która jest samoobroną. Zamiast tego umniejszamy, przekręcamy i uciekamy od siebie. Odrzucając krytykę, która wynika z przekroczenia granic, odrzucamy wiedzę o przemocy, której dopuszczamy się wobec siebie. Jednocześnie dopuszczamy się tejże przemocy wobec drugiego człowieka i krytykujemy wiedzę i rady, których się dopraszamy. Zanika w nas poszanowanie czyjejś pracy, doświadczeń i osiągnięć. Przypomina to poniekąd wproszenie się na obiad do znajomych. Zjedzenie obiadu z dokładkami i wylizanie talerza oraz skrytykowanie kucharza, który samobiczując się powinien poszukać błędów w swej sztuce kulinarnej. Sam. W ramach przeprosin powinien dodatkowo zaprosić urażonego gościa na kolejny obiad. I może jeszcze jeden. I jeszcze jeden.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *